Praca w portalu Łużyce24 to często taplanie się w nieprzyjemnych sprawach i trudnych tematach. Na szczęście pozwala też doświadczać rzeczy nowych, zaskakujących i po prostu dobrych. Czytam nieustannie mnóstwo książek, ale po raz pierwszy mam przyjemność zrecenzować jedną z nich. Na warsztat biorę najnowszą książkę Bogatynianki A.A. Milewskiej – „Zaplątana w rodzinne tajemnice”. No to mówię, jak jest!
Dobra książka to lek na całe zło – wie to każdy, kto czyta i daje się wciągnąć w rozmaite historie. „Zaplątana w rodzinne tajemnice” A.A. Milewskiej nie rzuca nas od razu w wir wydarzeń, ale z każdą kolejną stroną czujesz, że to historia kogoś, kogo znasz. Dialogi są tak naturalnie napisane, tak lekkie i niewymuszone, że ma się wrażenie uczestniczenia w rozmowach, słyszenia ich na własne uszy. Różnorodność postaci, relacje między nimi, emocje zdają się być prawdziwe i namacalne.
Wątek tajemniczej rodzinnej historii to nie tylko element kryminalny, ale też podkreślenie szacunku do przodków, do dziejów rodziny, potrzeby przynależności i poznania korzeni. Jest i to, co typowe dla kryminałów – trup, morderca, zagadka i ukryty skarb – ale nie jest to sensacja na miarę obgryzania paznokci i koszmarów sennych. I dobrze, czasami warto odpocząć od dramatów.
Ta książka w połączeniu z dyniową latte i gruszkową tartą pozwolą przetrwać jesienne przesilenie i po prostu umilą nam czas. Polecam!
D.O.S.









