W minionym tygodniu na posiedzeniu Rady Miasta Bogatyni radni przegłosowali podjęcie Uchwały w sprawie zatwierdzenia programu naprawczego dla bogatyńskiego szpitala. Zgodnie z tym planem w tamtejszym Oddziale Ginekologii, od przyszłego roku, nie będą już prowadzone porody planowe i terminowe.
Czy podobny los czeka zgorzelecką porodówkę?
Obecne kryteria mówią o 400 porodach rocznie. W ubiegłym roku w Oddziale Ginekologiczno – Położniczym SPZOZ w Bogatyni przyjęto 120 porodów, w Oddziale Położniczo – Ginekologicznym WS-SPZOZ w Zgorzelcu – 323. W związku z likwidacją oddziału w Bogatyni można założyć, że od 2025 roku część kobiet zdecyduje się rodzić w Zgorzelcu i ta konsolidacja spełni obecne założenia Ministerstwa Zdrowia, mówiące o wymaganej liczbie urodzeń. Opierając się na powyższych liczbach, suma porodów w roku 2023 w Zgorzelcu i Bogatyni to 443, czyli niewiele ponad wskazane minimum. Są to jednak dane z ubiegłego roku, a tendencja jest spadkowa w całym kraju — dzieci rodzi się coraz mniej. Kryteria również mogą się zmienić, mówi się nawet o przyjęciu liczby 600 urodzeń jako nowe minimum.
Czy kobiety w przyszłości będą musiały decydować się na poród w Bolesławcu lub Jeleniej Górze?
O potencjalnym zamknięciu oddziału położniczego ma decydować nie tylko liczba porodów, ale również lokalizacja. Zgorzelczanki do szpitala w Bolesławcu musiałyby dojechać około 50 km, ale trasa z Bogatyni to już aż około 80 km. Jelenia Góra jest jeszcze dalej. Zdaje się więc, że na korzyść oddziału w Zgorzelcu działa jego położenie, chyba że Ministerstwo Zdrowia uzna taką odległość za akceptowalną. Wtedy reforma szpitalnictwa, która z założenia ma działać na korzyść kobiet i dzieci, może odbić się nam wszystkim czkawką.
Fot. Wielospecjalistyczny Szpital – SP ZOZ w Zgorzelcu/ginekologia.zgorzelec.pl






