8 stycznia w Żarskiej Wsi odbyła się debata na temat przyszłości tamtejszej Szkoły Podstawowej. Stronami debaty był Urząd Gminy Zgorzelec i Komitet Obrony Szkoły. Sprawa trafiła na tapet po zaskakującej decyzji wójta Piotra Machaja — w związku z planowanymi zmianami w sieci szkół gminnych ta placówka miałaby zostać zamknięta, a dzieci i nauczyciele przeniesieni, co spotkało się z ogromnym sprzeciwem ze strony mieszkańców wsi, kadry pedagogicznej i rodziców uczniów.
Debata była podzielona na pięć bloków tematycznych: demografia, finanse, plany i inwestycje, standardy edukacyjne, rola szkoły na terenach wiejskich. Był czas na wzajemne pytania, odpowiedzi i riposty, rozmowy trwały ponad 3 godziny.
Każda ze stron przedstawiła „swoje racje”, kompromis nie jest możliwy. To, co zdaje się rozczarowujące, to nieobecność radnych gminy. Fakt jest taki, że to nie wójta trzeba przekonywać do zmiany zdania, bo nie on, a radni podejmą ostateczną decyzję w drodze głosowania nad uchwałą. Choć z informacji ze strony Komitetu Obrony Szkoły wynika, że zaproszono wszystkich radnych, na sali zjawiła się zaledwie garstka. Dorota Wróblewska, Aleksandra Tokarz, Michał Bulak, Marta Tylutka i Piotr Kuśta (Przewodniczący Komisji Oświaty i Spraw Społecznych) oraz Adam Turczyn, co daje mniej niż połowę wszystkich radnych gminy! A to w ich rękach leży przyszłość szkoły, całej Żarskiej Wsi, dzieci i ich rodziców. Czy nieobecni nie mają żadnych wątpliwości i podjęli decyzję? Dlaczego nie wzięli udziału w debacie? Czy są zdania, że nie ma już o czym rozmawiać?
Finał debaty była taki, jak finał każdego dotychczasowego spotkania stron w tej sprawie — wójt się nie wycofa, a obrońcy szkoły nie odpuszczą. Znów nie udało się wypracować porozumienia, a przysłuchując się rozmowom, można odnieść wrażenie, że konwersacja odbywa się w dwóch różnych językach — urzędowym i społecznym.









