Chyba każdy, kto korzysta z internetu, słucha radia lub ogląda telewizję wie, o co chodzi w „aferze czapkowej” podczas US Open. Czapka tenisisty, która miała trafić do małego chłopca, została bez skrupułów przechwycona przez dorosłego mężczyznę. Jego postawa wzbudziła ogromny niesmak, więc szybko udało się ustalić personalia, które rozeszły się poczta pantoflową w internecie. Na mężczyznę wylała się fala hejtu — oberwała też jego firma „Drog-Bruk”, na którą spłynęły setki negatywnych opinii.
Nie da się ukryć, że Drog-Bruk nie jest jakąś wybitnie nietypową, niepowtarzalną nazwą dla firmy, która zajmuje się usługami brukarskimi. Tak się złożyło, że w Zgorzelcu działa firma pod taką samą nazwą, jak firma „zabieracza czapki”. I choć oczywiście nie ma nic wspólnego z aferą, mocno jej się oberwało. Ocena firmy w Google spadła z 5 do 1,2. Jak podaje portal Money.pl do firmy trafiło 360 maili, wiadomości na Facebooku i Messengerze, a w internecie pojawiły się ponad 3 mln komentarzy, często z pogróżkami.
Właściciel zgorzeleckiej firmy wydał już oświadczenie w tej sprawie:
Informacja do osób, które nas nękają i hejtują !!!!
Ta strona należy do firmy DROG-BRUK Roman Szkaradek w Zgorzelcu, nie mamy nic wspólnego z panem na zdjęciu, który jest związany z firmą DROGBRUK w Błaszkach.
Od soboty otrzymujemy tysiące wiadomości i telefonów w sprawie, która nas nie dotyczy.
Żądamy zaprzestania rozpowszechniania na nasz temat nieprawdziwych informacji i zaprzestania nękania nas wiadomościami i telefonami.
Zgodnie z art. 190a. § 1. kodeksu karnego. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby dla niej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Osoby, które nie zaprzestaną rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o naszej firmie zostaną zgłoszone do organów ścigania.
Mamy nadzieję, że sytuację uda się wyprostować, chociażby poprzez usunięcie negatywnych opinii w Google. Ta sytuacja pokazuje, jak w dobie internetu, łatwo jest zniszczyć czyjś wizerunek nawet wtedy, gdy kompletnie na to nie zasłużył.
Prawdziwy winowajca, pomimo początkowego oporu w końcu okazał skruchę i przeprosił za swoje zachowanie.
Fot. PRT.SC. Video







