Po ataku USA i Izraela na Iran ceny ropy poszły w górę, co niestety natychmiast wpłynęło na europejskie rynki i podniosło ceny paliw. Choć dostawy do Polski nie są obecnie zagrożone – polski rząd i koncerny zapewniają, że struktura dostaw nie opiera się na surowcu z Iranu ani na tranzycie przez cieśninę Ormuz, a zapasy paliw w naszym kraju są wysokie – na stacjach benzynowych jest drożej.
Przez ostatnie trzy dni sprawdzaliśmy, jak wygląda sytuacja w Zgorzelcu. We wtorek na Orlenie benzynę tankowaliśmy za 5,99 zł, a diesla za 6,29 zł za litr. Na stacji Circle K było jeszcze taniej – 6,09 zł za litr diesla i 5,59 zł za benzynę. Dziś analogicznie: Orlen – benzyna 6,14 zł, a diesel 6,64 zł; Circle K – benzyna 5,84 zł, diesel 6,69 zł za litr.
Czy będzie jeszcze drożej? Na pewno sprawy nie ułatwia narastająca panika i tankowanie przez wielu kierowców na zapas. To powoduje, że dostawy na stacje muszą być częstsze, rosną więc koszty logistyczne, a koncerny wykorzystują sytuację, widząc okazję do zwiększenia zysków. Paniczne tankowanie może więc dodatkowo podbijać ceny.
Warto zachować spokój i tankować tyle, ile naprawdę potrzeba – robienie zapasów paliwa tylko napędza panikę i może jeszcze bardziej podnieść ceny.







