Wraca sprawa Jakuba Kurzątkowskiego z 2019 roku. Wówczas, mając 16 lat, Jakub uratował 4-letniego brata podczas pożaru, poświęcając własne zdrowie – doznał poparzenia ciała aż w 78% i połamał kręgosłup wskutek upadku z wysokości, walczył kilka miesięcy o życie. W 2020 roku został odznaczony Orderem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za ofiarność i odwagę.
Temat ponownie otworzył Zbigniew Stonoga – postać kontrowersyna, dla części osób jest kimś, kto nagłaśnia niewygodne sprawy i mówi to, czego inni nie chcą powiedzieć, dla innych jest postacią niewiarygodną i kontrowersyjną, m.in. ze względu na konflikty z prawem – był wielokrotnie zatrzymywany i skazywany w różnych sprawach, głównie o charakterze gospodarczym, m.in. oszustwa, nieprawidłowości finansowe. Nagłośnił sprawę w swoich mediach społecznościowych, wskazując na kłopoty finansowe rodziny:
„Na „pomoc” rodzinie przyszło miasto Bogatynia, które na pół roku przekazało mieszkanie, w którym równiutko z upływem sześciu miesięcy odłączono media. Koniec pomocy. Rodzina została wezwana do zapłaty 20.000 zł . Tata Kuby pracując na dwóch etatach spłacił żądania pomocnego miasta. Teraz dostali nowe wezwanie za bezumowne korzystanie z mieszkania 40.000 zł. Mama Kubusia wstydzi się prosić o pomoc. Kubuś wygląda strasznie a jego rany otwarły się na nowo-powód: brak leczenia z użyciem specjalistycznych leków zawierających srebro. Dwudziestoletnia siostra Kuby pracuje i wespół z ojcem rodziny opłaca wszystko co może aby pomóc bratu. Cała rodzina jest w głębokiej depresji. Matka Kuby z uwagi na czynniki nekrotyczne wypluła-dosłownie-swoje zęby. Rodzina potrzebuje natychmiastowej pomocy”.
W internecie utworzono zbiórkę „Rzucamy życie dla Kubusia” na kwotę 250 tys. złotych. Dziś już 23-letni Kuba wciąż ma problemy zdrowotne – otwierające się rany wymagają specjalistycznego leczenia, a jego renta wynosi 1700 zł.
O komentarz i wyjaśnienie zwróciliśmy się do Urzędu Miasta Bogatyni. Burmistrz podkreśla, że gmina od początku udzieliła rodzinie wsparcia zgodnie z obowiązującymi przepisami, zapewniając m.in. lokal i pomoc instytucjonalną. Zaznacza, że obecne zadłużenie wynika z nieopłacania należności za mieszkanie, a rodzina nie skorzystała z dostępnych form ulg. Jednocześnie wskazuje, że wszelkie decyzje finansowe muszą być podejmowane w granicach prawa i z zachowaniem równego traktowania mieszkańców. Poniżej pełna informacja.
„W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej komentarzami dotyczącymi sytuacji rodziny poszkodowanej w pożarze w 2019 roku- Jakuba Kurzątkowskiego, pragnę wyjaśnić, że Gmina od początku wywiązała się ze wszystkich swoich obowiązków.
Bezpośrednio po zdarzeniu rodzinie zapewniono pomoc oraz lokal zastępczy. Była ona objęta wsparciem instytucji publicznych, w tym pomocą społeczną, przez długi okres.
Jednocześnie należy podkreślić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, każdy lokator korzystający z lokalu komunalnego zobowiązany jest do ponoszenia opłat za jego użytkowanie. Zasada ta dotyczy wszystkich mieszkańców w równym stopniu.
Pojawiające się informacje sugerujące brak wsparcia ze strony Gminy są niezgodne z faktami. Obecna sytuacja zadłużenia wynika z braku regulowania należności za zajmowany lokal.
Warto również zaznaczyć, że mama chłopców, nie skorzystała dotychczas z żadnej dostępnej formy ulgi w spłacie zadłużenia – nie złożyła wniosku o rozłożenie należności na raty, ani o możliwość ich odpracowania.
Podkreślam również, że wszystkie kwestie finansowe związane są z gospodarowaniem środkami publicznymi i obwarowane przepisami prawa.
Rozumiemy trudną sytuację życiową, jednak decyzje dotyczące ewentualnych ulg czy umorzeń muszą być podejmowane w oparciu o przepisy prawa oraz z poszanowaniem zasad równego traktowania wszystkich mieszkańców.
Z uwagi na pojawiające się okoliczności mogące wskazywać na trudną sytuację w rodzinie, informuję, że obowiązujące przepisy prawa, w szczególności dotyczące ochrony danych osobowych, uniemożliwiają udzielenie szczegółowych informacji w tym zakresie.
Należy podkreślić, że od 11 września 2020 roku, gdy pełnię funkcję Burmistrza rodzina nigdy nie zwróciła się do mnie bezpośrednio z prośbą o pomoc. Sprawa wywołana w przestrzeni publicznej sprawia wrażenie, jakby była wykorzystywana instrumentalnie, również w kontekście pojawiającej się zbiórki”.
Łatwo wskazywać na winę władz lokalnych, jednak to system wsparcia w Polsce wciąż nie jest przygotowany na realne zabezpieczenie osób, które doznały tak poważnych obrażeń i wymagają kosztownego, długotrwałego leczenia oraz rehabilitacji. Medal za bohaterstwo to nie jest realna pomoc państwa. Czy 1700 zł miesięcznej renty to kwota adekwatna, która zabezpieczy podstawowe potrzeby? Zdecydowanie nie. Nie jest to pierwsza i jedyna sytuacja w kraju, gdzie państwo zawodzi, a chorzy czy pokrzywdzeni przez los obywatele organizują zbiórki i muszą polegać na dobrej woli obcych ludzi. Bez zmian „na górze” takie sytuacje będą się powtarzały wciąż i wciąż.






