W ostatnim czasie spore kontrowersje wzbudziły żółte barierki postawione wzdłuż nowej ścieżki rowerowej na remontowanym odcinku drogi Bogatynia–Opolno-Zdrój. Barierki ochronne zostały umiejscowione nie od strony jezdni, lecz od strony rowu i terenów zielonych — czyli, według wielu, bez sensu i nie tak, jak powinno być. Bo jeśli mają pełnić funkcję ochronną, to chronić należałoby przede wszystkim rowerzystów przed rozpędzonymi samochodami poruszającymi się po ulicy. Choć zjechanie do rowu również może być groźnym, a w najlepszym przypadku nieprzyjemnym doświadczeniem, to jednak po stokroć gorszą wizją jest sytuacja wypadnięcia z drogi auta i wjechania w grupę rowerzystów.
Temat jako pierwszy poruszył bogatyński portal Bogatynia.info. W opublikowanym artykule znajdujemy wyjaśnienie — takie są przepisy:
„Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, elementy zabezpieczające są wymagane wszędzie tam, gdzie występuje ryzyko wypadnięcia użytkownika poza korpus drogi lub ścieżki. Dotyczy to przede wszystkim miejsc, gdzie różnica wysokości przekracza 0,5 m lub gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się rów, skarpa czy inne zagrożenie.
W praktyce oznacza to, że projektanci nie mają pełnej dowolności — jeśli obok ścieżki rowerowej znajduje się rów o głębokości uznanej za niebezpieczną, muszą zaprojektować barierki lub balustrady ochronne. Ich rolą nie jest ograniczanie przestrzeni rowerzystom, lecz zapewnienie bezpieczeństwa, zwłaszcza dzieciom i osobom mniej doświadczonym.”
Czyli — barierki są tam, gdzie zgodnie z przepisami muszą być. Od strony jezdni natomiast ścieżka ma zostać zabezpieczona krawężnikiem. Wszystko zgodnie z prawem. Pozostaje jednak pytanie o same przepisy, a właściwie o ich logikę. Bo choć wszystko jest „zgodnie z przepisami”, to nie zawsze znaczy, że jest zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.








