Walentynki, obchodzone corocznie 14 lutego, swoją nazwę wzięły od Świętego Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele Katolickim przypada właśnie tego dnia. Co ciekawe, wspomniany święty jest patronem nie tylko zakochanych, ale także chorych na epilepsję, dżumę, podagrę i choroby nerwowe. Niektóre źródła wspominają też o starożytnym rzymskim święcie Luperkaliach, obchodzonych 14–15 lutego ku czci Junony, rzymskiej bogini kobiet i małżeństwa.
Do Polski święto przybyło wraz z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu. Pod wpływem wzorców z zachodu święto zaczęto nieformalnie obchodzić w latach 80. XX w. i nazywać je „Walentynkami”. W 1989 roku m.in. Stowarzyszenie Młodzieży Niepełnosprawnej „Alfa” z Bytomia zaczęło dystrybuować kartki walentynkowe. Większą popularność uzyskały dopiero w latach 90. XX wieku, udział w ich wprowadzaniu do Polski miała Nina Kowalewska-Motlik, dyrektorka wydawnictwa Harlequin, która zajęła się promowaniem Walentynek w telewizji z Niną Terentiew w 1992 roku; wg Niny Kowalewskiej-Motlik polską nazwę święta zaproponowali telewidzowie (źródło: Wikipedia).
Święto zakochanych jest okazją do wyznania skrywanych uczuć, oświadczyn czy po prostu spędzenia czasu tylko we dwoje. Pozwala zatrzymać się na chwilę w maratonie codziennych obowiązków, pracy, ciągłym pośpiechu.
Walentynki, przez jednych uwielbiane, spotykają się także z krytyką. Uważa się je — podobnie jak Halloween — za przejaw amerykanizacji, tam bowiem obchodzone są najhuczniej. Ponadto charakter święta jest mocno komercyjny i opresyjny, dlatego część społeczeństwa, zwłaszcza singli, obchodzi „antywalentynki”. Z tej okazji, np. w wielu kinach organizowane są maratony horrorów.
Gdzie nie obchodzi się Walentynek? Polacy mogą pozwolić sobie na własną decyzję, świętować czy nie. Natomiast są kraje, w których Walentynki są tematem tabu lub odgórnie zakazane: Arabia Saudyjska, Malezja, Pakistan, Indie, Iran.








