Andrij Madzharov, ukraiński weteran kontuzjowany w wojnie z Rosją nie może już wrócić na front, ale nie chcąc pozostać bezczynnym, postanowił pieszo udać się w podróż z Medyki do Brukseli. Chce podziękować za dotychczasową pomoc i prosić o dalsze wsparcie w walce z agresorem rosyjskim, bo jak twierdzi, jeśli Ukraina upadnie, Rosja będzie chciała sięgać dalej i nie wybaczy krajom, które wspierały Ukrainę w wojnie.
Ja, po wojnie, po powrocie, kiedy już przeszedłem przez szpital, rehabilitację, nie mogłem tak po prostu siedzieć. Nie pozwolili mi iść na wojnę z powodu obrażeń, stłuczeń i postanowiłem jakoś działać, żeby pomóc ratować życie moich współobywateli. Postanowiłem w ten sposób zwrócić uwagę, idąc pieszo przez Polskę, Niemcy, Holandię do Belgi, do Parlamentu Europejskiego, pieszo, żeby był rezonans i żebyśmy mogli zwiększyć prawdopodobieństwo, że europejscy parlamentarzyści się o mnie dowiedzą. Nie jestem politykiem, jestem cywilem, weteranem. Być może przy takim podejściu mnie wysłuchają i usłyszą, ponieważ noszę na swoich barkach wezwanie i prośbę, nie tylko moje, ale całego mojego narodu. Dlatego chciałbym zwrócić się do krajów europejskich, podziękować Unii Europejskiej za pomoc, która już została udzielona Ukrainie i prosić, aby nie ustawały w tej pomocy, a może nawet ją zwiększyły, aby Ukraina mogła przetrwać, a w najlepszym razie, pokonać Rosję, ponieważ Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie, jeśli upadniemy.
[…] Co więcej, Rosja nigdy nie wybaczy ani Polsce, ani innym krajom, które pomagają Ukrainie. Dlatego jej droga musi zostać zatrzymana. Zatrzymana na Ukrainie i całkowicie zniszczona” – powiedział Ukrainiec dla Telewizji Bolesławiec.
Z Andrijem można będzie spotkać się dziś (piątek, 12 września) pod Domem Kultury, w godzinach 12-17 (godziny podane w przybliżeniu).









