Wczoraj informowaliśmy o interwencji starosty w sprawie dojścia na perony stacji PKP Zgorzelec Miasto. Stare, wysokie schody stanowią barierę architektoniczną. Brakuje windy dla osób mających problemy z poruszaniem się, a także rampy dla rowerzystów czy rodziców z wózkami. Okoliczni mieszkańcy widzą problem. Starosta widzi problem. Każdy, kto choć raz korzystał z tego dworca, widzi problem. Burmistrz widzi problem. Tylko spółka PKP PLK problemu nie dostrzega. A przynajmniej tak było rok temu.
W czerwcu 2024 roku burmistrz Rafał Gronicz wystosował pismo do spółki, w którym zwrócił uwagę na poważne trudności w dostępie do peronów stacji kolejowej Zgorzelec Miasto. Podkreślał, że obecne wysokie i strome schody są niewygodne i szczególnie zimą niebezpieczne, a także całkowicie niedostępne dla osób niepełnosprawnych, rodziców z dziećmi w wózkach, seniorów czy osób z dużym bagażem. Brak wind wywołuje niezadowolenie pasażerów, którzy porównują sytuację do innych stacji, np. w pobliskim Węglińcu, gdzie takie udogodnienia już funkcjonują. Apelował do PKP PLK S.A. o pilne uwzględnienie potrzeb mieszkańców i podróżnych oraz o informację, kiedy stacja w Zgorzelcu zostanie wyposażona w windy lub inne nowoczesne rozwiązania zapewniające dostępność.
Spółka – Ale o co chodzi?
Na powyższe pismo burmistrz otrzymał odpowiedź, z której wynika, że spółka problemu nie dostrzega. Twierdzi, że schody są w dobrym stanie, a perony dostępne dla osób niepełnosprawnych, ponieważ można dojść od strony ulicy Lubańskiej. W związku z tym w najbliższych latach nie planuje się modernizacji infrastruktury.
Czy więc kolejny apel – tym razem starosty – sprawi, że spółka zaakceptuje fakt, iż dla wszystkich korzystających z tej stacji niefortunne schody oraz brak windy i rampy są realnym problemem? Czy wciąż będzie nam się wmawiało, że jest dobrze, że tylko nam się wydaje, bo przecież PKP wie lepiej? Czy przy tak wielu miliardowych inwestycjach naprawdę nie można znaleźć „drobnych” środków na poprawę dostępności peronów w Zgorzelcu?










