Tematem są perony PKP Zgorzelec Miasto, gdzie wysokie betonowe schody stanowią problem nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, ale także dla rowerzystów czy rodziców z wózkami. W sprawie interweniowali burmistrz i starosta, jednak spółka PKP wciąż nie widzi problemu, wskazując na wejście na peron od strony ulicy Lubańskiej. Miejsce to jednak nie posiada ani parkingu, ani odpowiedniego oznaczenia.
Poniżej publikujemy historię Pani Marii, która pracuje z osobami z niepełnosprawnościami, dlatego kwestia dostępności i bezpieczeństwa miejsc oraz usług publicznych jest dla niej szczególnie ważna.
Jadę dziś pociągiem do Wrocławia. Zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale też wszystkich, którzy próbują poruszać się po mieście o własnych siłach. Na dworcu Zgorzelec Miasto okazało się, że trzeba przejść z jednego peronu na drugi. Dla osób zdrowych to już bywa wyzwanie, a co dopiero dla kogoś z niepełnosprawnością. Schody były odśnieżone tylko po jednej stronie barierki.
Po informacji z megafonu jedna z podróżnych wpadła w panikę. Jej mąż, pan Krzysztof, ma niewładną prawą stronę, porusza się ze sztywną nogą, prawdopodobnie z protezą, a prawa ręka nie daje mu oparcia. Widziałam, że sytuacja ich przerasta. Weszłam więc do akcji. Schody w górę udało się pokonać powoli, krok po kroku. Kłopoty zaczęły się przy schodach w dół, bo odśnieżona była tylko jedna, niewłaściwa dla pana Krzysztofa strona.
Poprosiłam o pomoc młodego mężczyznę, który właśnie odśnieżał. W trójkę asekurowaliśmy pana Krzysztofa. Schodził tyłem, trzymając się barierki, a my pilnowaliśmy, żeby nie stracił równowagi. Udało się, ale to nie powinno wyglądać w ten sposób.
Rozumiem, że zima potrafi zaskoczyć. Że czasem brakuje ludzi, sprzętu, czasu. Ale tu nie o śnieg chodzi. Rzecz w tym, że dworzec Zgorzelec Miasto nie jest przystosowany dla osób z niepełnosprawnością. Gdybyśmy nie dali rady, gdyby któreś z nas się poślizgnął, mogłoby dojść do tragedii. Pan Krzysztof i jego żona, mieszkający na co dzień w Wielkiej Brytanii, byli w szoku, że w miejscu publicznym brakuje podstawowych udogodnień.
Tym razem byłam ja i wiedza z kursu asystentów osób z niepełnosprawnością. A co, jeśli następnym razem nikogo nie będzie obok.
Chciałabym, żeby ta sytuacja była sygnałem, że takie miejsca muszą stać się bezpieczne dla wszystkich, niezależnie od sprawności. Bo każdy ma prawo podróżować bez strachu o to, czy uda się zejść po schodach.
Proszę o udostępnianie tego posta. Może w końcu ktoś kompetentny zwróci uwagę na problemy, które dla wielu osób są codziennością i podejmie realne działania, zanim dojdzie do nieszczęścia.









