Wyniesione przejścia dla pieszych przy ulicy Lubańskiej w Zgorzelcu to prawdziwy „ropiejący wrzód” dla urzędu miasta. Nie dość, że wielu mieszkańców – a nawet niektórzy radni – domaga się ich demontażu z uwagi na umiejscowienie na jedynej drodze dojazdowej do szpitala, to jeszcze ciągle się psują. Magistrat, nawet jeśli przyznałby, że należałoby je usunąć, nie może tego zrobić, ponieważ inwestycja została sfinansowana ze środków Unii Europejskiej. To z kolei nakłada na miasto obowiązek zachowania trwałości projektu przez pięć lat.
Może gdyby nie ulegały awariom tak często, sytuacja byłaby łatwiejsza, ale niestety… Ostatnio, gdy „rozjechała się” hopka przy szpitalu, na jej naprawę czekaliśmy ponad dwa miesiące, ponieważ wykonawca przez kilka tygodni oczekiwał na niezbędne części. Już wtedy wskazywano, że psuje się kolejne przejście – to przy hali sportowej. Minął zaledwie nieco ponad miesiąc od naprawy poprzedniego i znów mamy „klops”. Przejechać jeszcze się da, ale piesi mają problem: pojawiła się spora luka, jest mokro i ślisko, więc o wypadek nietrudno. Czy znów będziemy musieli czekać ponad 60 dni, zanim hopka zostanie doprowadzona do właściwego stanu?
Zapytaliśmy zgorzelecki magistrat o sprawę. Okazuje się, że już 1 października miasto pisemnie wezwało wykonawcę do naprawy przejścia. Pytanie tylko, jak długo przyjdzie nam czekać na wykonawcę.









