Remont zapory na Jeziorze Pilchowickim to duża modernizacja ponad 100-letniego obiektu, w związku z którą zbiornik jest stopniowo opróżniany. Inwestorem jest TAURON Ekoenergia, który zarządza elektrownią oraz obiektem.
Niestety, wskutek tych działań masowo zaczęły padać ryby. To właśnie ten aspekt stał się najbardziej kontrowersyjnym skutkiem opróżniania zbiornika. Po obniżeniu poziomu wody pojawiły się informacje o ogromnej liczbie śniętych ryb w Jeziorze Pilchowickim oraz w Bobrze. Wędkarze mówią nawet o katastrofie ekologicznej.
Przez kilka dni prowadzono akcję odłowu, aby uratować jak najwięcej ryb. Straty były jednak nieuniknione, a sytuację dodatkowo pogorszyły panujące upały. Działania opisywało PZW Koło Grodzkie w Jeleniej Górze.
Jak relacjonowano, obniżenie poziomu wody sprawiło, że zbiornik zaczął przypominać błotnistą maź. Wysokie temperatury dodatkowo przyspieszały nagrzewanie wody i spadek ilości tlenu, co zwiększało ryzyko strat wśród ryb. W działaniach mających ograniczyć skutki uczestniczyli przedstawiciele wykonawcy, Taurona oraz PZW.
Kilka dni później sytuacja znacznie się pogorszyła. Poniżej zapory Bóbr miał być pokryty gęstą, mętną wodą, a na powierzchni pojawiły się tysiące martwych ryb. Wędkarze informowali o dramatycznych warunkach i alarmowali, że doszło do poważnego uszkodzenia lokalnego ekosystemu.
Po publikacji zdjęć i nagrań w internecie do akcji ratowania ryb dołączyli wędkarze z różnych miejscowości oraz Fundacja „Dziki Patrol”. Ochotnicy wyławiali ostatnie żywe osobniki, które następnie trafiały do zbiorników z czystą wodą lub specjalistycznego transportu.
Akcja odbywała się w bardzo trudnych warunkach – przy silnym zapachu i kontakcie z wodą ze spuszczanego zbiornika. Jak wskazywali wędkarze, dodatkowym problemem były osady zalegające przez lata na dnie jeziora, w których mogły znajdować się zanieczyszczenia pochodzące m.in. z działalności przemysłowej w zlewni Bobru.
Odłowione ryby, głównie leszcze, okonie i płotki, zostały przeniesione do innych zbiorników powyżej Pilchowic. Ostatecznie akcję zakończono po stwierdzeniu braku żywych ryb. Następnie Tauron wraz z wykonawcą remontu rozpoczęli oczyszczanie rzeki.
Tauron dla Radia Wrocław: „Nie ma możliwości, żeby wszystkie ryby zostały ze zbiornika odłowione”
Zarządca zapory już wcześniej uprzedzał, że podczas opróżniania zbiornika może dojść do śnięcia części ryb. Jak zapewnia Jacek Bieńkowski, dyrektor Tauron Ekoenergia, prace prowadzone są pod nadzorem specjalistów:
„Wszystkie te prace związane z opróżnianiem zbiornika, z odłowami są realizowane przez zespół przyrodników, w skład którego wchodzi między innymi ichtiolog, herpetolog, fitosocjolog, ornitolog. Jest to robione pod fachowym okiem”.
Wcześniej nie można było odłowić ryb, a powodem było ich tarło oraz wymogi ochrony przyrody.
„Przy takiej skali działania, przy tak dużym procesie nie ma możliwości, żeby wszystkie ryby zostały ze zbiornika odłowione” – mówi Jacek Bieńkowski, dyrektor Tauron Ekoenergia.
Sprawa Jeziora Pilchowickiego pokazuje, jak duże wyzwania wiążą się z prowadzeniem prac przy tak dużych obiektach hydrotechnicznych. Remont zapory jest konieczny, jednak sposób przeprowadzenia opróżniania zbiornika oraz skala strat wśród ryb wywołały wiele pytań i emocji wśród mieszkańców oraz osób związanych z ochroną przyrody.
Lokalny portal informacyjny Lwowecki.info wskazuje na kolejny możliwy problem: katastrofę związana z wodą i osadami dennymi. Sołectwo Pilchowice opublikowało pilny komunikat dla mieszkańców:
„[…]w związku z obecną sytuacją na rzece Bóbr oraz możliwym wpływem zaistniałych zdarzeń na jakość wód gruntowych, zwracamy się z prośbą do wszystkich osób korzystających z przydomowych studni o zachowanie szczególnej ostrożności. Do czasu uzyskania pewności co do bezpieczeństwa wody zaleca się zaopatrzenie w wodę butelkowaną przeznaczoną do picia, przygotowywania posiłków oraz napojów. Istnieje ryzyko, że woda ze studni może być zanieczyszczona i nieodpowiednia do spożycia.
Prosimy o śledzenie bieżących komunikatów służb oraz stosowanie się do wydawanych zaleceń. Bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców są najważniejsze”.
Wygląda więc na to, że opróżnienie zbiornika może nieść za sobą poważniejsze konsekwencje, niż samo masowe śnięcie ryb.
Źródło: PZW Koło Grodzkie w Jeleniej Górze
Źródło: Radio Wrocław
Źródło/fot: Lwowecki.info







