Gmina Sulików, miejscowość Mała Wieś Górna – od czwartku koń należący do okrytego złą sławą we wsi gospodarza kona na łące. Prawdopodobnie wpadł do bagna, został wyciągnięty przez właściciela i pozostawiony na pastwę losu. W piątek wieczorem o dramacie zwierzęcia została powiadomiona Sołtys Magdalena Maszko – Dziuruń, która natychmiastowo podjęła próbę ratowania konia:
„W piątek około godz. 19:00 mieszkańcy zaalarmowali mnie, że leży już drugi dzień koń w bagnach i kona. Wezwałam policję, policja uderzyła w sztab kryzysowy w Sulikowie, jednocześnie zadzwoniłam do Zastępcy Wójta Pani Dunaj, żeby pomóc temu zwierzakowi”.
Funkcjonariuszom, którzy wezwani przybyli na miejsce, właściciel miał się tłumaczyć, że czekał aż zwierzę wstanie – nie udzielił mu pomocy. Po około godzinie oczekiwania, policja dostała informację, że ze sztabu kryzysowego w Sulikowie przyjedzie weterynarz, jednak nie określono kiedy. Zastępca Wójta Gminy Sulików Barbara Dunaj tłumaczyła w poście w social mediach, że żaden weterynarz nie podjął się natychmiastowej interwencji. Gmina ma podpisaną umowę z weterynarzem, który jednak odmówił przyjazdu do zwierzęcia i ponoć miał do tego prawo, bo jak tłumaczyły władze gminy – umowa obowiązuje tylko bezdomne lub dzikie zwierzęta, a tu sytuacja dzieje się u gospodarza. Na pomoc zwierzęciu trzeba było czekać aż do soboty. Lekarz przybył z oddalonego o 120 km Grzegorzowa, bo pobliscy weterynarze albo odmawiali pomocy, albo tłumaczyli się brakiem wystarczajacej ilości środków usypiających.
Zwierzę zostało poddane eutanazji. W rozmowie z weterynarzem nie dowiedzieliśmy się niczego na temat stanu konia, ponieważ lekarzy weterynarii również obowiązuje tajemnica zawodowa. Z innego żródła wiemy, że choć ciężko było w warunkach polowych dokładnie ustalić przyczynę dramatycznego stanu zwierzęcia, prawdopodobnie miał złamaną miednicę i uraz neurologiczny.
„Nie twierdzę, że nie podejmowali żadnych czynności, jednak są to nieudolne czynności i nie zostało zrobione to, co mogło być zrobione”
Gmina twierdzi, że zrobiła wszystko, co mogła, w ramach swoich kompetencji i uprawnień:
„Wczoraj o godz. 19:20 otrzymałam telefon od Pani Sołtys Magdalena Maszko – Dziuruń, że na prywatnej posesji od DWÓCH DNI kona koń. Od razu wraz z pracownikiem ds. zarządzania kryzysowego Urzędu Gminy Sulików powiadomiłyśmy wszystkie służby. Począwszy od policji, która podjęła interwencję, po powiatowe zarządzanie kryzysowe. Niestety żaden z weterynarzy nie podjął się natychmiastowej interwencji. Mimo wszystko podejmowane były kolejne próby i wszyscy byliśmy w stałym kontakcie, również z policją” – brzmi treść posta Zastępcy Wójta Gminy Sulików Barbary Dunaj z soboty, 8 lutego.
Sołtys Małeś Wsi Górnej nie zgadza się z tą opinią:
„Rozmawiałm z Panią Dunaj, czy gmina nie może podjąć innych czynności, czy Wójt nie może wydać decyzji administracyjnej i jakby przejąć tego konia i udzielić mu pomocy, żeby nie spędził tam kolejnej nocy, bo to by była już dla niego 3 noc z kolei. […] Cały czas otrzymywałam informacje, że weterynarze nie mają takiej ilości środków usypiających, że oni (gmina – przyp. red.) nie mogą nic zrobić, że Wójt nie może wydać decyzji administracyjnej, a ja się dowiedziałąm, że może i może skrócić cierpienie temu zwierzakowi. […] Wójt i Zastępca Wójta stali nad tym koniem, który leżał tam już trzeci dzień i twierdzili, że ja mówię nieprawdę, że on nie leży tu 3 dzień, tylko od wczoraj, że koń nie jest zaniedbany, bo właściciel opatulił go kocykiem[…] Gmina powinna bronić słabszych, te zwierzęta również. […] Gmina ma podpisana umowę z weterynarzem, natomiast Pani Wójt twierdzi, że tylko do zwierząt dzikich. […] Nie twierdzę, że nie podejmowali żadnych czynności, jednak są to nieudolne czynności i nie zostało zrobione to, co mogło być zrobione” – mówi Sołtys Magdalena Maszko – Dziuruń.
Czy tragedii tego zwierzęcia można było uniknąć?
Art. 7. [Czasowe odebranie zwierzęcia właścicielowi] Ustawy o Ochronie Zwierząt mówi, że zwierzę źle traktowane może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane wskazanemu przez wójta gospodartswu rolnemu. Pełna treść określająca warunki wydania decyzji dostępna jest TUTAJ.
Właściciel zwierzęcia jest znany w okolicy, również w Urzędzie Gminy Sulików, twierdzi sołstys Magdalena Maszko – Dziuruń:
„Wszyscy znają tego pana, wiedzą, że męczy zwierzęta, nie pierwszy raz miał interwencje różnych służb, w urzędzie jest on doskonale znany, zresztą wszystkim wokół. Jest osobą agresywną, nieodpowiedzialną, to człowiek, który nie powinien posiadać zwierząt. Wszyscy o tym wiedzą, to tajemnica poliszynela”.
Dalej opowiada, że ludzie boją się tego człowieka, bo jest agresywny. Chwali się, że ma „żółte papiery”, dlatego nikt nie chce tego zgłaszać, a władza ma przymykać na to oko. Ponadto, według jej wiedzy, zwierzęta tego gospodarza nie są nigdzie zarejestrowane. Mężczyzna ma źle traktować je wszystkie, co wielokrotnie zgłaszano do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Zgorzelcu, jednak ten miał odsyłać zgłaszających do… sołtys wsi. Koń, który właśnie wczoraj skonał w chłodzie na łące, wielokrotnie był wystawiany w upale bez wody lub przywiązywany do drzewa, wokół którego chodził okręcając linę tak bardzo, że jego głowa niemalże miała do niego przylegać, uniemożliwiając ruch – i tak stał, nawet całymi dniami.
Dolnośląski Inspektorat Weterynarii z Jeleniej Góry był wczoraj na interwencji w Małej Wsi Górnej. Z informacji przekazanych nam przez Magdalenę Maszko – Dziuruń stwierdził, że jest to karygodne zaniedbanie. Pouczył gospodarza, że ten musi poprawić warunki bytowe pozostałych zwierząt. Próbowaliśmy skontaktować się z DIOZ w celu uzyskania oficalnego komunikatu o ewentualnym dalszym postępowaniu, jednak telefon jest wyłączony.
Dziś martwy koń leży przy drodze, przykryty płachtą. Być może w poniedziałek ktoś się nim zajmie, jednak teraz mają do niego dostęp zwierzęta dzikie i domowe, okoliczni mieszkańcy, w tym dzieci. Sołtys zapowiada, że nie odpuści i zrobi wszystko, aby temu człowiekowi odebrano prawo do posiadania zwierząt i został ukarany.
Sprawa jest więc rozwojowa, a my skontaktujemy się z policją, DIOZ w Jeleniej Górze, Powiatowym Inspektoratem Weterynarii i Urzędem Gminy Sulików – o postępach będziemy informować na bieżąco.
Poniżej zdjęcia zwierzęcia. Osoby wrażliwe nie powinny ich oglądać.











