Wczoraj Sejm odrzucił projekt, który miał znieść wprowadzoną osiem lat temu dwukadencyjność w samorządach. Do zmiany zabrakło zaledwie dwóch głosów. W głosowaniu wzięło udział 437 posłów. Za projektem opowiedziało się 213, przeciw było 215, a dziewięciu parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.
Dwukadencyjność obowiązuje wójtów, burmistrzów i prezydentów miast od 2018 roku. W praktyce oznacza, że jedna osoba może sprawować urząd maksymalnie przez dwie kadencje. Włodarze wybrani w 2018 roku, którzy ponownie zwyciężyli w 2024 roku, nie będą więc mogli ubiegać się o kolejną kadencję w wyborach w 2029 roku. Przepisy od początku budzą kontrowersje i mają dwie strony medalu. Z jednej mają pomóc w walce z lokalnymi układami, kolesiostwem i korupcją. Z drugiej – mogą wyeliminować z samorządów doświadczonych włodarzy, których mieszkańcy nadal chcą widzieć na stanowiskach, bo po prostu dobrze wykonują swoją pracę.
W grudniu 2025 roku Rada Powiatu Zgorzeleckiego (choć przepisy nie dotyczą ani radnych powiatowych, ani starosty) poparła apel do Sejmu i Senatu RP o zniesienie tego ograniczenia. Kilka miesięcy później podobny apel wystosowali radni gminy wiejskiej Zgorzelec. Na razie jednak przepisy pozostają bez zmian.
Co to oznacza dla powiatu zgorzeleckiego? W wyborach samorządowych w 2029 roku część lokalnych włodarzy może nie mieć prawa ubiegać się o kolejną kadencję. W większości gmin powiatu zgorzeleckiego „na stołkach” zasiada stara kadra. Kto będzie musiał ustąpić miejsca nowym kandydatom, a kto będzie mógł ponownie powalczyć o głosy?
Jeśli przepisy nie zostaną zmienione, w wyborach w 2029 roku o kolejną kadencję nie będą mogli ubiegać się Rafał Gronicz, burmistrz Zgorzelca, Piotr Machaj, wójt gminy wiejskiej Zgorzelec, Mariusz Wieczorek, burmistrz Węglińca, oraz Robert Łężny, burmistrz Zawidowa. Wszyscy zostali wybrani na swoje stanowiska w 2018 roku, a następnie ponownie w 2024 roku.
Szansę na kolejną kadencję będą natomiast mieli Jan Majowski, wójt gminy Sulików, oraz Janusz Pawul, burmistrz Pieńska. Obaj po raz pierwszy zostali wybrani na te stanowiska w 2024 roku.
Inaczej wygląda sytuacja Wojciecha Dobrołowicza, burmistrza Bogatyni. Choć sprawuje on urząd od 2021 roku, kiedy wygrał przedterminowe wybory, te wybory nie są uwzględniane przy stosowaniu limitu dwóch kadencji. Wybory w 2024 roku były więc jego pierwszymi, które liczą się do tego limitu (ograniczenie dwukadencyjności dotyczy wyłącznie sytuacji, w których dana osoba została wybrana na włodarza na pełne, regularne kadencje w wyborach zarządzonych na terenie całego kraju). W obecnym stanie prawnym również on może zatem ubiegać się o kolejną kadencję w 2029 roku.
Jeśli w kwestii dwukadencyjności do tego czasu nadal nic się nie zmieni, możemy brać pod uwagę sytuację, że w części gmin w 2029 roku na listach kandydatów mogą pojawić się nowe nazwiska. Ciekawe!
Fot. ilustracyjne – Anna Strzyżak/Kancelaria Sejmu






