W niedzielę 23 sierpnia około godziny 20:00, na przejściu dla pieszych przy ulicy Zgorzeleckiej w Zawidowie zginął mężczyzna. Potrącił go 32-letni mieszkaniec powiatu zgorzeleckiego, z którym policja już wcześniej miała do czynienia. W sierpniu ten sam kierowca został zatrzymany przez drogówkę – prowadził samochód pomimo sądowego zakazu oraz pod wpływem metamfetaminy. Już wtedy w informacji prasowej policja apelowała:
Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub narkotyków stanowi śmiertelne zagrożenie nie tylko dla samego kierowcy, ale również dla innych uczestników ruchu drogowego. Substancje psychoaktywne znacząco obniżają koncentrację, wydłużają czas reakcji oraz zaburzają ocenę sytuacji na drodze.
Nie wiemy, czy wczoraj sprawca wypadku również znajdował się pod wpływem narkotyków. Wiadomo jednak, że stało się najgorsze – doszło do tragedii, życia 61-letniego mężczyzny nie udało się uratować.
To pokazuje, jak fatalny mamy w Polsce system karania kierowców, którzy siadają za kierownicą pomimo orzeczonego zakazu. Czują się bezkarni, często mają ich po kilka, a nawet kilkanaście, a mimo to nadal prowadzą samochody. Sam zakaz prowadzenia pojazdów okazuje się niewystarczający, jeśli osoba, która go łamie, nie obawia się realnych konsekwencji.
Pozostaje pytanie, ile jeszcze tragedii musi się wydarzyć, aby osoby, które świadomie lekceważą sądowe zakazy i stwarzają zagrożenie dla innych, rzeczywiście przestały czuć się bezkarne.
Fot. OSP KSRG Zawidów






