Mieszkaniec pogranicza Jakub Woliński kwestionuje legalność niemieckich kontroli na granicy z Polską. We wrześniu 2024 roku sam został skontrolowany, a funkcjonariusze przeszukali jego samochód. Teraz chce, by sąd ocenił, czy działania niemieckich służb były zgodne z prawem. Rozprawa odbędzie się 11 listopada w Dreźnie. Posiedzenie będzie jawne i otwarte dla publiczności.
Skarga została skierowana przeciwko rządowi Republiki Federalnej Niemiec i dotyczy kontroli prowadzonych na granicy polsko-niemieckiej, która jest wewnętrzną granicą strefy Schengen. Jak informuje Woliński, podobnych spraw jest więcej. Powołuje się również na orzeczenia sądów w Monachium i Koblencji, które zakwestionowały legalność przywrócenia kontroli granicznych przez niemiecki rząd.
Sprawa może mieć znaczenie nie tylko dla osób przekraczających granicę na co dzień. Woliński zwraca uwagę, że ewentualny korzystny wyrok może otworzyć drogę do dochodzenia odszkodowań przez firmy działające po obu stronach granicy. Chodzi między innymi o przewoźników, którzy z powodu opóźnień ponoszą dodatkowe koszty, takie jak nadgodziny kierowców, nieplanowane noclegi czy kary za spóźnione dostawy.
Tego samego dnia, o godz. 9:45, sąd zajmie się również sprawą Volkera Wiedersberga z Michendorfu, który zaskarżył kontrolę przeprowadzoną w autokarze podczas wjazdu do Niemiec z Czech.
Działania Jakuba Wolińskiego oficjalnie poparł w 2025 roku burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz, który od dawna o zniesienie kontroli apeluje gdzie się da. Powiedział wtedy:
„To kolejna już próba zwrócenia uwagi na przedłużające się zawieszenie strefy Schengen oraz na wywołane kontrolami paraliże komunikacyjne, z którymi nasze miasto mierzy się od października 2023, kilka razy w roku przy okazji świąt, przerw w pracy, wydłużonych a czasem także zwykłych weekendów. Dołączyłem do spotkania, bo wierzę, że kropla drąży skałę i któryś z podjętych kroków w końcu przyniesie efekt„.






